lifestyle blog pogromczyni ostrej białaczki szpikowej

Recent Posts

Spacer po Lublinie

Spacer po Lublinie

Kolejny spacer i kolejne km za nami. Tym razem krokomierz wyliczył ok 5 km. Jak na mnie to sporo. Nawisem mówiąc na urodziny załatwiam sobie takie cudeńko jak xiaomi band 3 i tez będę miała liczone kroki. I sen. I jest wodoodporne :D. Zawsze zapominam […]

Rozmowa z dawca

Rozmowa z dawca

Na instagramie poprosiłam Was o pytania do dawcy. Odezwało się trochę osób w tym dawczyni Emilia, która zgodziła się rozwiać Wasze wątpliwości. Głównym pytaniem było czy to boli, odpowiedź była prosta NIE:” Nie, nie boli. Wbijają igłę jak przy pobieraniu krwi i się siedzi. Ja […]

Niepełnosprawność

Niepełnosprawność

Z jednej stronie nie czuję się do końca odpowiednią osobą do mówienia o tym, w końcu nie jeżdżę na wózku ani nic, ale jednak sama z ziemi nie wstanę, po nic co leży na podłodze nie sięgnę, nawet z brodzika po wzięciu prysznica musi mnie ktoś wyciągnąć. Przez chorobę dawca przeciwko biorcy (GVHD) nie tylko mam plamy. W sumie plamy to jest pikuś w stosunku do reszty. Moje częste upadki wynikają z osłabionych mięśni. Ktoś sobie może pomyśleć to rusz dupę 😀 . Tylko że moje mięśnie nie są słabe, że sobie poćwiczę i będzie gitara, lecz są osłabione przez chorobę. Oprócz tego gvhd powoduje u mnie przykurcze np. nie mogę wyprostować do końca rąk, normalnie podnieść rąk ani nóg. Ogólnie boję się każdego ruchu jaki robię. Jednak po to teraz leże w szpitalu, żeby to wszystko puściło.

Wracając do tematu. Przez te wszystkie moje niepełnosprawności. Nauczyłam się prosić o pomoc. Nie mogąc wejść do autobusu, bo jest za wysoki próg lub wchodząc po schodach gdzie nie ma poręczy i jest ślisko. Musiałam podejść do obcej mi osoby i poprosić o pomoc. Nie wyglądam na osobę niepełnosprawną, więc raczej wyglądam na niedorajdę. Nie przejmuję się, bo papierek mam 😀 Po pierwsze pokazało mi to, że ludzie pomagają sobie nawzajem. Po drugie przełamałam swoją słabość.

Dało mi to też do myślenia jak dużo miejsc jest niedostosowanych dla osób niepełnosprawnych. Może się mylę, ale mało jest restauracji w Lublinie gdzie są podjazdy, szersze wejście na wózek lub toaleta gdzie można się oprzeć, a nie tylko jest znaczek niepełnosprawności. To trochę zabawne, że jest akcja gdzie można pójść z psem zjeść. Kiedy dla kogoś kto ledwo chodzi lub nie chodzi jest tych miejsc bardzo mało. Niektóre restauracje sama raczej omijam, bo coraz większą trudność sprawia mi wchodzenie na górę do toalety. Wolę pójść tam gdzie będę miała wygodnie, a nie po schodach.

U mnie to jest chwilowe, a mimo to mam załamania chociaż staram się być silna i dawać radę. Jednak niektórzy nie mają niepełnosprawności na chwilę i naprawdę MEGA Was podziwiam. Czapki z głów jesteście NIESAMOWICI! Bohaterowie dnia codziennego. Dla zdrowych ludzi, niektóre rzeczy sprawiają trudność, a chorzy sobie z nimi radzą. JEST MOC !! <3 To mi uświadomiło jaką jestem szczęściarą, że wstaję rano sama. O własnych siłach w nogach idę na dwór na spacer z psem, sama mogę wziąć prysznic. Po raz kolejny o tym napiszę, żebyśmy zaczęli doceniać takie rzeczy. Żeby nie musiało nam się coś stać lub nie musieli zachorować, aby otworzyły nam się oczy.

W tracie i po leczeniu czeka mnie oczywiście jeszcze rehabilitacja, ale wierzę mocno, że z tego wyjdę dlatego tak się stanie. I już niedługo będę tańczyć, pływać, biegać i skakać w parku trampolin. 🙂


A miało być tak pięknie

A miało być tak pięknie

Już od jakiegoś czasu przychodząc na wizyty do lekarza nie bałam się. Ani nawrotu, ani tego, że będę musiała wrócić do szpitala. Siedziałam spokojna, że dostanę receptę i wyjdę. Nawet ostatnio widząc, że mimo kremów i leków stan mojej skóry się nie polepsza. Myślałam, że […]

Chłopak z Tindera

Chłopak z Tindera

Po rozstaniu skupiłam się głównie na sobie. Trochę się pobawiłam potem zaczęłam rozwijać swoje hobby i zainteresowania. Jednak dużo czasu spędzam w domu. Sama. Kocham ludzi i spotykać się z nimi, więc bardzo mi brakowało kontaktu. Wtedy przyjaciółka zaproponowała Tindera, tak niewinnie. Wiadomo powszechna opinia […]

Short hair, don’t care?

Short hair, don’t care?

Nie miałam żadnego problemu z obcięciem włosów. Całkowicie się tym nie przejmowałam. To był dla mnie najmniejszy problem, a nawet sama tego chciałam! I wyglądałam świetnie 😀 Teraz włosy rosną i wiadomo jak to jest. Dochodzi do takiej długości, że ni to długie ni to krótkie. Na łyso się znowu nie zetnę, bo nie chce, więc szukałam sposobów na ich wzrost. Dostałam na instagramie mnóstwo wiadomości z różnymi preparatami i radami . Chcę się z Wami nimi podzielić, bo może też macie ten problem, a akurat tego nie spróbowaliście.

Pierwszy na liście, faworyt większości to Jantar. Poleciło mi ją 1/3 osób. Wcierka z wyciągu z bursztynu i szampon z bursztynem i węglem aktywnym. Postanowiłam, że to pójdzie na pierwszy ogień. Za jakiś czas być może pokaże Wam rezultaty. Jeśli takie będą.

Drugi na liście jest biotebal w tabletkach, jednak z niego zrezygnowałam. Wiadomo ja już mam dość tabletek xD.

Trzecie egzekwo zajęła Babuszka Agafii, wcierka hajszesz i wcierka kozieradki. Pierwszy raz o tym słyszę, ale podobno warto spróbować.

Polecone mi zostało również:
-szampon revitalash
-kevin murphy (tego jestem bardzo ciekawa)
-odżywka WAX (Używałam tego i włosy są super odżywione, ale u mnie nie podziałało na wzrost)
-tabletki Mertz
-szampon dermena
-szampon hair medic

I z domowych sposobów, które będę też pewnie stosować to picie pokrzywy, jedzenie pestek dyni i lnu. Takie proste, a podobno efekty są super! Jeszcze parę osób polecało drożdże jednak w moim przypadku kiedy mam osłabiona odporność, wolę nie ryzykować. I na koniec polecane olejki to łopianowy i z czarnuszki.

Jak coś z tej listy spróbujecie i Wam pomoże to dajcie znać, będziemy szerzyć nowinę!!


Nie wszystko jest takie ładne, na jakie wygląda.

Nie wszystko jest takie ładne, na jakie wygląda.

Pierwsze zdjęcie to ja w całości, ważę 52 kg. To nie za dużo, ale dopóki nie będę mogła normalnie ćwiczyć to jednak wolę się nie powiększać. Wszystko wygląda ładnie, normalnie. Wszystko jest okej dopóki nikt nie widzi mnie na żywo, w krótkich rzeczach, w kostiumie, […]

Live the life, because it’s end fast

Live the life, because it’s end fast

Chciałam zrezygnować z bloga, zostać już tylko na instagramie. Na którym też nie jestem jakoś wybitnie aktywna. Chciałam już nie skupiać się tak na tym co przeszłam.Myślałam, że to co piszę nie będzie już nikomu potrzebne. Jednak dziś dowiedziałam się, że umarła dziewczyna z którą […]

+10kilogramów

+10kilogramów

W końcu mogę się pochwalić. Jak patrze na siebie i swoje zdjęcia to się uśmiecham. Podoba mi się to co widzę. Oczywiście kochałam siebie nawet mając 43 kg, ale wiedziałam że nie wyglądam dobrze ani normalnie. Ludzie częściej patrzyli się na moje wychudzone ciało niż na to, że byłam łysa! Półtora roku zajęło mi przytycie 7 kg. I waga stanęła, więc w końcu wykupiłam sobie dietę z treningiem, żeby mi się cellulit nie rozrastał. Przytyłam kolejne 3 kg z trenerem współpracowałam 7 tyg. Niestety musiałam przestać przez przykrucze mięśni. I teraz stawiam na rozciąganie się i rozluźnianie. Kiedy będę mogła wyprostować ręce i normalnie wstać z podłogi pewnie wrócę do siłowych. Wszystko w swoim czasie, nie ma co przyspieszać, bo tylko krzywdę sobie zrobię.

Polecam @wposzukiwanisiebie, ciśnie tak że tłuszcz sam ucieka, a mięśnie przybywają.

Nie było łatwo, ale się udało. Poczułam się jak dawna ja i ledwo wciskam na tyłek spodenki które kiedyś spadały! Z resztą sami zobaczcie na zdjęciach. Progres jest! Nie warto się poddawać, zawsze trzeba walczyć do końca :).

Dołek

Dołek

Dołek. W tej chwili go nie mam, ale czasem przychodzi w nieoczekiwanym momencie. Najczęściej z bratem lękiem. Się dobrali. To tak jak ze znajomymi, których nie lubimy. Zrządzeniem losu czasem musisz ich spotkać i jakoś przetrzymać. Zaczyna się od głupiej sprawy, tzn. dla Was ona […]