Blog o zdrowiu, modzie i urodzie.

Recent Posts

Nie umiem być blogerką

Nie umiem być blogerką

Nie chciało mi się pisać, naprawdę przepraszam, ale kto w taka pogodę ma ochotę siedzieć przed komputerem? Tak samo story na instagramie kiedy dzieje się coś naprawdę super, to najczęściej wolę się sama tym cieszyć niż zaprzątać sobie głowę wyciąganiem telefonu. Oczywiście nie mam nic […]

Moja motywacja

Moja motywacja

Miałam tak szalony weekend, że ledwo z niego wyszłam. W piątek impreza, 5 h snu i jedziemy na działkę. Po powrocie chwila dla łóżka i na urodziny. Znowu 5h snu i do Kazimierza Dolnego. Tam trochę się chodzi, więc nie było lekko. Jak wróciłam padłam […]

Czy ja jestem jakaś dziwna?

Czy ja jestem jakaś dziwna?

Normalna na pewno nie jestem. Chodzi o to,że mam problemy psychiczne. Przeżyłam raka to by było dziwne, gdybym sobie nic z tego nie robiła. Jednak jest coś czego raczej wszyscy się boją, a ja nie. Jest to nawrót. Nie wiem czy mój móżdżek wypiera te złe chwile z mojej „przygody”. Czy po prostu podchodzę do nich inaczej niż inni. Zawsze z uśmiechem. Kiedy myślę o nawrocie nie czuję strachu. Niechęć, zmęczenie materiałem owszem, ale sam strach przed nawrotem jest mi obcy. Te dobre wspomnienia wypierają te złe. Wiem jak bardzo bała się o mnie rodzina, wiem że nie chciałabym żeby znowu przez to przechodzili. Sama tez niechętnie bym wracała na wkłucia, pobieranie krwi i wszystko co się działo.

To że nie chcę wracać jest normalne, ale czy też jest normalne, że się tego nie boje? Moja Mama powiedziała, że tak mnie wychowali. Prawda, mimo smutku po straconej osobie lub zwierzęciu zawsze wiedziałam, że każdy kiedyś umrze. Nie wydaje mi się taka świadomość śmierci czymś złym. Jest to całkowicie naturalne. Może dlatego tak podchodzę do myśli nawrotu.

Nie boję się śmierci tylko straconego czasu przez chorobę. Mimo, że jestem już 1.5 roku po chorobie dalej nie wszystko mogę i nie wszystko jestem w stanie zrobić. I właśnie tego czasu mi szkoda. Nie umiem biegać, mam lęk wysokości, nie umiem nawet wstać z podłogi bez oparcia. Jestem częściowo niepełnosprawna i gdybym trafiła znowu do szpitala musiałabym zacząć od nowa. Uczyć się wstawać z krzesła bez opierania się. I właśnie to by mnie najbardziej wkurzyło. Myślę , że też dlatego się nie boję, bo w głowie mam tylko „dam radę”, „wygram”,”nie poddam się” i „spieprzaj dziadu”. Motywacja mnie nigdy nie opuszcza, niech Was również nigdy nie opuści!

Czy ja jestem jakaś dziwna? Chyba tak, ale może dzięki temu ludzie mnie lubią i sama też się bardzo lubię.

Kawałek słońca

Kawałek słońca

Ostatnio postanowiłam sobie poprawę. Miałam zacząć częściej wychodzić, więcej robić w domu i przestać jeść fastfoody i zupki chińskie. Mam obiad w domu, po prostu mi się chciało. Zdecydowałam jednak, że napiszę do normalnego dietetyka i w końcu przytyje. Chciałam wychodzić, ale na dworze było […]

„Jesteś zdrowa”

„Jesteś zdrowa”

Ostatnio koleżanka po fachu poruszyła ten temat. Wmawiania osobom po chorobie, że są całkowicie zdrowe. To nie jest tak. Zanikają nam mięśnie, kondycja, siła do robienia czegokolwiek. My się nie poddajemy, staramy się wracać do życia, ale to nie jest łatwe. Będę opowiadała o swoim […]

Friends

Friends

Nie było mnie, ponieważ chorowałam. Zaczęło się od przeziębienia, bólu zatok, skończyło się na rewolucji brzusznej i oddziale zakaźnym. Byłam tam dwie doby, dostałam antybiotyki i wróciłam do domu.

Trafiłam na zakaźny z powodu bakterii, którą wszyscy mają a u mnie spowodowała zapalenie jelit. Uaktywnia się ona przy chemioterapii, antybiotykoterapii, czyli przy bardzo obniżonej odporności. Jednak już jest dobrze i mogę dalej „podbijać świat”.

Byłam nieszczęśliwa z tego powodu, bo myślałam, że znowu będę uziemiona a właśnie teraz będzie się dużo działo. Zjeżdżają moje wsparcia z różnych stron kraju, a nawet świata :D!

Przyjechała moja Anielica, spędziła ze mną cały dzień jak tylko wyszłam ze szpitala. Przy niej się wyciszam, uspokajam, zmieniam moje oblicze, które upodabnia się do tego Anioła no i jem same warzywa haha.  Nigdy nie zostanę weganką, ale obiadek wegański zrobiony przez nią był naprawdę pycha! Trwa przy mnie zawsze, nawet gdy długo nie rozmawiamy, nie spotykamy się. Nigdy nie zapomnę jak w najgorszym momencie podczas chemii przyniosła mi książkę z motywacją na co dzień. Trafiła idealnie w czas! Dziękuję. Żałuję, że Mona taka cicha pomocna, bez problemowa dusza akurat nie mogła z nami poszaleć. To taka dziewczyna, która siedzi niby mysz pod miotłą, a jak rzuci jakimś żartem to wszyscy na podłodze leżą! Cicha woda brzegi rwie. 😉

Kolejne wsparcie niedługo przylatuje. I tutaj ukazuje się moje drugie oblicze! To tylko z nią wyjdę w nocy z psem na spacer do miasta. To tylko z nią dostanę na mieście mandat za picie alkoholu. To tylko z nią przejdę po centrum ze spinką z koroną na głowie. Z nią odkrywam co jest w moim wnętrzu, jak potrafię być szalona . Jak byłam chora przynosiła mi białą czekoladę na podniesienie białych krwinek. Wierzcie lub nie, ale działo.

Poza tym moja Miłość ma urodziny w lutym, mimo że będzie pracował mam nadzieję, że uda mi się umilić mu jak najbardziej ten dzień. Na pewno się o to mocno postaram. Urodziny ma też Klaudia tylko, że w marcu. Z nią będzie trudniej, bo jak każda kobieta lubi być zaskakiwana. W marcu idziemy też na stand-up! Uwielbiam ten rodzaj rozrywki, a ostatnim razem trafiłam do szpitala, niestety. UFF tym razem mi się udało.

Mam przygotowane kolejne dwa posty, więc teraz będzie mniejszy zastój. Jeśli macie jakieś pytania, na które bym mogła odpowiedzieć to śmiało pytajcie. 🙂

 

Wieś

Wieś

Po pierwsze muszę się pożegnać z paznokciami. Zaczynają utrudniać mi życie. Pisanie na klawiaturze to prawdziwa katorga! Są śliczne, ale wygoda jest najważniejsza. Tak samo teraz  zimie. Śnieg,mróz. Naprawdę nie obchodzi mnie co myślą inni. Zakładam wieki szalik prze który nie widać mi pol twarzy, […]

2017/18

2017/18

2017 nie mam po co wspominać, nawet nie pamiętam jak się zaczął, bo byłam w tak bardzo złym stanie. Pierwsze miesiące spędziłam w szpitalu,a resztę w sumie przeleżałam w domu. Jest parę rzeczy z których się cieszę. Zaręczyny nie są codziennością hehe. I jeszcze z […]

Święta, święta i po świętach!

Święta, święta i po świętach!

Teraz czekamy na sylwestra, tu apeluje o powstrzymanie się przed strzelaniem fajerwerkami. I nie chodzi mi o samego sylwestra,wtedy to jest nieuniknione. Myślę o tygodniu przed i po, jeśli zostaną Wam jakieś fajerwerki to zostawcie je na drugi rok, nie na kolejny dzień. Mój pies nie robił kupy od paru dni ze stresu,bo u nas już strzelają. Jak bardzo byście musieli być przerażeni, żeby nie móc załatwić się parę dni. Pies jest na tabletkach uspokajających, ma swoja ulubiona zabawkę i bezpieczne miejsce. To wszystko tak naprawdę nie pomaga. Miejmy w sobie trochę empatii. I nie mowie tutaj tylko o zwierzętach, nie wszystkie dzieci cieszą się na fajerwerki. Tym bardziej te najmniejsze, które kompletnie nie wiedza co się dzieje wokół nich.

No dobra koniec z wywodem teraz o rzeczach przyjemnych. Oprócz tego, że wyniki są super i ja się czuję świetnie. Spędzam miło czas, już prawie nie siedzę w domu. Wiem, że zaraz po sylwku będzie koniec sielanki, bo wszyscy wrócą do swoich spraw. Jednak korzystam póki mogę. Czeka mnie jeszcze jedno badanie z krwi obwodowej. I zobaczymy co dalej 🙂 Przed świętami Mama pojechała znowu do Niemiec. Trochę smutno, bo Tata jest raczej nieprzewidywalny, ale w końcu kupiliśmy w garmażerce i smażalni nasze święta. Ja nie narzekam, chociaż było bardzo dziwnie bez biegającej i krzyczącej Mamy. W ten sam dzień poszliśmy z Damianem na świąteczne zakupy, żeby coś pod tą choinką leżało. I tam zaczepiła mnie Ola, że zna mnie z bloga i obserwuje. To było naprawdę mega uczucie i bardzo poprawiło mi humor! Dziękuję Ci za to jeszcze raz, sprawiła mi ta zaczepka wiele radości. Dalej dzień potoczył się tylko lepiej. Przyjechała moja przyjaciółka, za która bardzo tęskniłam. Spędziłam wieczór z nią i moją przybraną rodzinką. Powrót tez był przyjemny, dlatego uwielbiam ale taxi, zawsze trafia mi się miły Pan z którym można pogadać.

I tu jest pies pogrzebany, kiedy my jesteśmy dla kogoś mili zazwyczaj tak nam się również odpłacają. Może na 2018 rok zamiast przysięgać sobie, że schudniemy i zrobimy formę. Postarajmy się być dla siebie mili i mieć więcej empatii do drugiej osoby czy zwierzęcia.

Pozytywne nastawienie

Pozytywne nastawienie

Mam raka co robić? Płacz! To jest całkiem normalne. Ja też płakałam, nie jestem z kamienia. Kiedy już popłaczesz, musisz zdać sobie sprawę, że od Ciebie zależy jak przez to przejdziesz. Ja przeszłam z uśmiechem na ustach. Podczas chemii, którymi mnie leczyli nie miałam normalnych […]